Comenius z Gimnazjum nr 1 we Włoszech

 

Młodzież z Gimnazjum nr 1 działająca w Klubie Comenius znów wyruszyła w kolejną podróż. Tym razem odwiedziliśmy Włochy. Gościła nas szkoła z Padwy.

Wieczorem 26.01.2014r. bez przeszkód, pomimo polskiej śnieżycy, dotarliśmy ciepłej Italii. Mieliśmy wrażenie, że odbyliśmy także podróż w czasie, bo zaskoczyła nas na lotnisku w Mediolanie włoska wiosenna aura. Nasi opiekunowie-nauczyciele zostali w hotelu a my po raz pierwszy spotkaliśmy się z rodzinami, które miały nas gościć w najbliższych dniach. Pierwsze loty za płoty. Nasze włoskie koleżanki i ich bliscy okazali się być przemiłymi, ciepłymi ludźmi oczekującymi z niecierpliwością naszego przyjazdu ze stołami nakrytymi pizzą, spaghetti i oczywiście pastą czyli makaronem. Nasze obawy, że się nie porozumiemy szybko okazały się płonne. Stwierdziłyśmy, że mamy sobie dużo do powiedzenia i umiemy sobie to przekazać. Odetchnęłyśmy z ulgą.

Następnego dnia, w poniedziałek zapoznałyśmy się z młodzieżą i nauczycielami działającymi w Comeniusie we Włoszech, a także z przedstawicielami ośmiu innych krajów, realizujących nasz projekt. Byli to uczniowie i ich opiekunowie z Rumunii, Litwy, Łotwy, Portugalii, Grecji, Słowenii, Bułgarii i Turcji. Towarzyszyło temu dużo śmiechu, ponieważ w żaden sposób nie mogliśmy od razu zapamiętać naszych imion i skąd jesteśmy. Tego dnia zaprezentowaliśmy efekty naszej ciężkiej, kilkumiesięcznej pracy. Nasz film, który to pokazywał został przyjęty z wielkim aplauzem. Wyszliśmy też na ulice Padwy, gdzie byliśmy uczestnikami spontanicznego flashmobu.

Wzbudziliśmy zainteresowanie przechodniów, którzy odnosili się do nas z sympatią. Kolejnym wydarzenie była wycieczka do Wenecji. To niepowtarzalne miasto na wodzie robi wielkie wrażenie. Czy można wyobrazić sobie w 21 wieku miasta bez samochodów? A tam ich po prostu nie ma. Cały dzień spacerowaliśmy po ulicy Wenecji, czując na sobie oddech przodków. Wstąpiliśmy też do zachwycającej katedry św. Marka. Po całodziennym chodzeniu pomimo uroków miasta z przyjemnością zasiedliśmy w przedziałach pociągu i wróciliśmy do Padwy, gdzie czekały już na nas goszczące nas rodziny. Nie zapominamy równie wyprawy w Dolomity.

Dni spędzone we Włoszech stawały się coraz ciekawsza a my czuliśmy się prawie jak u siebie w domu. Ale to co dobre, szybko się kończy nadchodziły chwile pożegnania. Czwartek to ostatni dzień naszego pobytu w Italii. Dzień podsumowania spotkań i niestety rozstania. Padwa żegnała nas strugami deszczu. Po południu po raz ostatni byliśmy we włoskiej szkole. Przygotowano tu dla nas degustację potraw typowych dla Włochów a także pochodzących z innych państw, bo każdy kraj uczestniczący w projekcie miał za zadanie zaprezentować danie charakterystyczne dla siebie. Było wzruszająco i smutno, ale jednocześnie radośnie, bo przecież przeżyliśmy wspólnie wiele miłych chwil, narodziło się coś pięknego – przyjaźń, a jak mówił Lis z „Małego Księcia”: „Oswojenie niesie w sobie ryzyko łez”.

Jakie korzyści wynikają z wyjazdu do Padwy? Na pewno poznanie włoskiego systemu szkolnictwa, możliwość zwiedzenia pięknych miejsc, przekonanie, że znów weźmiemy udział w kolejnym europejskim projekcie, jeżeli tylko będzie taka możliwość. Najważniejsze jednak są nasze nowe przyjaźnie i znajomości. Stwierdzamy, że pobyt we Włoszech to jedne z najpiękniejszych chwil w naszym życiu.

 

Szkoła uzyskała dofinansowanie ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”.